Wojsko

„Białoruskie standardy”. Błaszczak: Wiceszef MON osłabił nasze zdolności mobilizacyjne

Nowe władze MON rozpoczęły pracę nie tylko od odwołania z funkcji szefa Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji gen. Mirosława Brysia. Ze stanowisk odeszli również szefowie Ośrodków Zamiejscowych Centralnych Wojskowych Centrów Rekrutacji. O dramatycznych konsekwencjach tych działań pisze szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Radio ZET, PolskieRadio24_pl)
Fot. screenshot - YouTube (Radio ZET, PolskieRadio24_pl)
Nowe władze MON rozpoczęły pracę nie tylko od odwołania z funkcji szefa Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji gen. Mirosława Brysia. Ze stanowisk odeszli również szefowie Ośrodków Zamiejscowych Centralnych Wojskowych Centrów Rekrutacji. O dramatycznych konsekwencjach tych działań pisze szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

Jak wskazuje były szef MON, „odeszli lub zwolnieni ze stanowisk zostali szefowie Ośrodków Zamiejscowych Centralnych Wojskowych Centrów Rekrutacji w woj. warmińsko-mazurskim, podlaskim, lubelskim i mazowieckim, a także w łódzkim, zachodniopomorskim, kujawsko-pomorskim, pomorskim i małopolskim. Do tej pory nie wyznaczono następców”.

- „Wiceminister Tomczyk z Ministerstwa Obrony Narodowej prowadząc bezmyślną, polityczną krucjatę osłabił nasze zdolności mobilizacyjne, szczególnie na wschodniej flance”

- podkreśla polityk PiS.

Błaszczak przypomniał, że mowa o strukturach, które nie tylko odpowiadają za pozyskiwanie nowych żołnierzy, ale również za mobilizację w przypadku wojny i szkolenie rezerwistów.

- „Nie trudno sobie wyobrazić, że bez wyznaczenia szefów tych ośrodków jeden z najważniejszych procesów w Wojsku Polskim został całkowicie sparaliżowany”

- zauważył.

Zaznaczył, że „najbardziej bulwersująca jest przyczyna takich decyzji wiceministra Tomczyka”.

- „Otóż przeczytał on w Onecie na początku 2023 r. kłamliwy artykuł przypisujący gen. Brysiowi - poprzedniemu szefowi Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji słowa, których nigdy nie wypowiedział. Tyle wystarczyło żeby osłabić nasze zdolności do mobilizacji armii i zwolnić połowę kierownictwa CWCR. To standardy białoruskie”

- napisał szef klubu PiS.

Ocenił przy tym, że wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz „stracił kontrolę nad swoimi podwładnymi”.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej