Unia Europejska

Bruksela powtórzy numer z polskim OFE? Metsola chce sięgać do prywatnych kieszeni

Wystąpienie Roberty Metsoli podczas Rady Europejskiej wywołało falę komentarzy i obaw o przyszłość finansów obywateli Unii. W centrum dyskusji znalazł się projekt Europejskiej Unii Oszczędności i Inwestycji, który – według krytyków – może oznaczać sięgnięcie po prywatne środki Europejczyków w celu finansowania polityk unijnych.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Roberta Metsola)
Fot. Screenshot - YouTube (Roberta Metsola)
Wystąpienie Roberty Metsoli podczas Rady Europejskiej wywołało falę komentarzy i obaw o przyszłość finansów obywateli Unii. W centrum dyskusji znalazł się projekt Europejskiej Unii Oszczędności i Inwestycji, który – według krytyków – może oznaczać sięgnięcie po prywatne środki Europejczyków w celu finansowania polityk unijnych.

Roberta Metsola nie pozostawiła wątpliwości co do kierunku działań. „Musimy oprzeć się pokusie powrotu do tego, co wygodne, po prostu dlatego, że kolejne kroki wydają się zbyt trudne” – mówiła, wzywając do odważnych decyzji gospodarczych. Podkreślała także konieczność zmiany podejścia: „Musimy być gotowi myśleć inaczej i wymyślać nieszablonowe rozwiązania”.

Kluczowe znaczenie w jej wystąpieniu miał projekt budowy zintegrowanego systemu finansowego w Unii Europejskiej. „Potrzeba odwagi, jasności i pragmatyzmu. Musimy być gotowi myśleć inaczej i przyjść z nieszablonowymi rozwiązaniami” – stwierdziła, odnosząc się do idei mobilizowania kapitału obywateli na potrzeby inwestycji strategicznych.

W praktyce oznacza to skierowanie ogromnych środków prywatnych na rynki kapitałowe. Jak wynika z dokumentów Komisji Europejskiej, w bankach obywateli Unii Europejskiej znajduje się nawet około 10 bilionów euro oszczędności. Komisja chce je „odblokować” i skierować do inwestycji związanych m.in. z transformacją energetyczną, technologiami i bezpieczeństwem.

„UE dysponuje dużym zasobem oszczędności gospodarstw domowych (…) SIU może wspierać dobrobyt naszych obywateli, oferując im (…) możliwości uzyskania lepszych zysków poprzez inwestowanie oszczędności na rynkach kapitałowych” – przekonują przedstawiciele Komisji Europejskiej.

Krytycy widzą w tym jednak poważne zagrożenie. Zwracają uwagę, że inwestowanie na rynkach kapitałowych wiąże się z ryzykiem, a decyzje podejmowane na poziomie instytucji unijnych mogą prowadzić do przenoszenia ciężaru finansowania polityk publicznych na obywateli.

W Polsce te obawy przywołują historyczne już skojarzenia. Koncepcję przedstawioną przez Metsolę porównuje się sięgnięcie po pieniądze Polaków z Otwartych Funduszach Emerytalnych za czasów poprzednich rządów Donalda Tuska. Wówczas część środków emerytalnych została przeniesiona do systemu publicznego, co – czytamy - określone zostało jako „sięgnięcie do kieszeni obywateli”.

Podobieństwo polega na mechanizmie – w obu przypadkach państwo lub ponadnarodowe instytucje próbują wykorzystać prywatne oszczędności jako źródło finansowania szerszych projektów. Różnica polega na skali: w przypadku Unii Europejskiej mowa o setkach miliardów euro rocznie, które mają zostać skierowane na inwestycje związane z polityką klimatyczną (SIC!) i bezpieczeństwem, ale nie wyjaśniono, o jakich obszarach bezpieczeństwa mowa.

„Jeśli Europa chce mówić językiem władzy, musimy być (…) postrzegani jako siła gospodarcza” – podkreśliła Roberta Metsola, stwierdzając, że ambicje geopolityczne wymagają ogromnych nakładów finansowych.

W obliczu rosnących kosztów energii i sporów o system ETS jednym z kluczowych tematów politycznych w Europie staje się pytanie o granice ingerencji instytucji publicznych w finanse państw członkowskich i ich obywateli.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej