Odlot

Ekoszaleństwo się kończy amputacją kończyn?

Ekoaktywiści, którzy wpadli na genialny pomysł, by w ramach protestu klimatycznego nielegalnie wtargnąć na pasy startowe dwóch niemieckich lotnisk i tam przykleić swe dłonie do płyt tychże lotnisk mieszanką stosowaną do celów budowlanych, mogą skończyć z amputowanymi kończynami.

1 min czytania
Fot. Screenshot Twitter (MidnightVision)
Fot. Screenshot Twitter (MidnightVision)
Ekoaktywiści, którzy wpadli na genialny pomysł, by w ramach protestu klimatycznego nielegalnie wtargnąć na pasy startowe dwóch niemieckich lotnisk i tam przykleić swe dłonie do płyt tychże lotnisk mieszanką stosowaną do celów budowlanych, mogą skończyć z amputowanymi kończynami.

Wśród członków organizacji ekologicznych nastała w ostatnim czasie moda na przyklejanie się w ramach protestów do podłoża.

Najczęściej w roli podłoża występują ulice, ale niedawno „zieloni” demonstranci z organizacji „Ostatnie pokolenie” postanowili przykleić się również do płyt lotnisk w niemieckich: Hamburgu i Dusseldorfie, zakłócając tym samym pracę portu lotniczego i dezorganizując rozkład lotów i plany licznym podróżnym.

Ekoaktywiści chcieli zaprotestować w ten sposób przeciwko temu, że ich zdaniem niemiecki rząd nie ma żadnego planu naprawczego w zakresie „zielonego ładu”, a ponadto ma też łamać prawo w zakresie regulacji klimatycznych.

Jak podaje „The Telegraph”, ekoaktywiści użyli do przyklejenia swych kończyn do płyty lotniska mieszanki betonu i żywicy epoksydowej, którą stosuje się do celów budowlanych.

Twardniejąc z czasem, mieszanka ta może spowodować trwałe zablokowanie rąk, co w efekcie może doprowadzić do amputacji kończyn pro-klimatystów.

Wszystko wskazuje na to, że jeśli ekoaktywiści z „Ostatniego Pokolenia” pójdą za ciosem i zaczną przyklejać się do ulic oraz płyt lotniskowych również głowami, nazwa ich organizacji może okazać się proroczą.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej