Unia Europejska

J. Piekara o ograniu Tuska ws. obrony granic: „z lokajów korzysta się tylko wtedy, kiedy są potrzebni”

Można by powiedzieć, że to był szorstki dialog na szczycie UE, kiedy kanclerz Niemiec Olaf Scholz stanowczo wystąpił przeciwko wspólnym zakupom broni z unijnego budżetu i odrzucając postulaty Polski i krajów bałtyckich. Jak relacjonuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ), Scholz zyskał też wsparcie od prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, co wywołało falę oburzenia wśród innych liderów unijnych.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube
Fot. Screenshot - YouTube
Można by powiedzieć, że to był szorstki dialog na szczycie UE, kiedy kanclerz Niemiec Olaf Scholz stanowczo wystąpił przeciwko wspólnym zakupom broni z unijnego budżetu i odrzucając postulaty Polski i krajów bałtyckich. Jak relacjonuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ), Scholz zyskał też wsparcie od prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, co wywołało falę oburzenia wśród innych liderów unijnych.

Podczas szczytu, Polska oraz kraje bałtyckie przedstawiły propozycję sfinansowania przez UE militarnej zapory na granicy z Białorusią i Rosją. Koszt inwestycji na polskim odcinku wynosiłby 2,5 miliarda euro. Kanclerz Scholz jednak kategorycznie sprzeciwił się idei finansowania takich projektów z budżetu UE, argumentując, że wspólne długi są niezgodne z unijnymi traktatami.

Decyzja Scholza zyskała poparcie Macrona, co było dużym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę wcześniejsze propozycje francuskiego komisarza Thierry'ego Bretona dotyczące unijnego funduszu na obronę. Macron i Scholz wspólnie odrzucili ideę finansowania zbrojeń z unijnych funduszy, twierdząc, że każde państwo powinno samodzielnie decydować o swoich wydatkach obronnych.

Sprzeciw Scholza i Macrona spotkał się z oburzeniem innych liderów, w tym Donalda Tuska, Kyriakosa Mitsotakisa z Grecji, Kaji Kallas z Estonii oraz Mette Frederiksen z Danii. Pod ich naciskiem, dokument końcowy szczytu został zmieniony, choć Niemcy pierwotnie domagały się 17 poprawek. Ostatecznie usunięto fragment dotyczący wspólnego wspierania inicjatyw obronnych.

W osobnym komentarzu Nikolas Busse z "FAZ" poparł stanowisko Scholza, argumentując, że polityka obronna powinna pozostawać sprawą narodową, a zaciąganie wspólnych długów na zbrojenia nie jest konieczne. Busse przypomniał, że Zachód wygrał zimną wojnę bez wspólnych długów, a unijne zbrojenia mogłyby trwać dłużej i być droższe, co przyniosłoby korzyści tylko przeciwnikom UE.

W sieci pojawiła się masa komentarzy w tej spawie.

- Kanclerz Scholz wytarł Tuskiem podłogę, szorstko odmawiając mu jakiegokolwiek finansowania obrony granic Polski z kasy UE.

Lekcja do zapamiętania: z lokajów korzysta się tylko wtedy, kiedy są potrzebni – napisał na portal X Jacek Piekara.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej