Kasta basta!

Kasta Basta! "Iustitia" chce tworzyć "listy proskrypcyjne" niewygodnych sędziów

Jak wynika z art. 178 p. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, „sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”. Tymczasem – dowiadujemy się z wywiadu udzielonego portalowi OKO Press przez prezesa skrajnie upolitycznionego stowarzyszenia sędziów "Iustitia", Krystiana Markiewicza, organizacja ta ma być na etapie przygotowywania specjalnej ustawy dotyczącej tworzenia „list proskrypcyjnych” sędziów, którzy mają być dla „kasty” nie wygodni.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (TVP Info)
Fot. Screenshot - YouTube (TVP Info)
Jak wynika z art. 178 p. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, „sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”. Tymczasem – dowiadujemy się z wywiadu udzielonego portalowi OKO Press przez prezesa skrajnie upolitycznionego stowarzyszenia sędziów "Iustitia", Krystiana Markiewicza, organizacja ta ma być na etapie przygotowywania specjalnej ustawy dotyczącej tworzenia „list proskrypcyjnych” sędziów, którzy mają być dla „kasty” nie wygodni.

Projekt ma dotyczyć – czytamy – reformy w zakresie "skrócenia" kadencji obecnych członków konstytucyjnego organu jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa.

- Nie można stosować analogicznej ochrony prawnej do organu, który jest legalny, zgodny z konstytucją, czyli dawnej KRS, i neo-KRS, upolitycznionego ciała, które niszczy polskie konstytucyjne i europejskie standardy.

Dlatego nie obawiam się zarzutu dotyczącego naruszenia prawa europejskiego ze względu na przerwanie niekonstytucyjnej kadencji niekonstytucyjnego organu.

- powiedział OKO Press Markiewicz.

Warto zaznaczyć, że "nowa KRS” w zamiarach „Iustitii” miałaby mieć kompetencje znacząco rozszerzone, a co więcej miałaby ona „zarządzać sądownictwem w miejsce ministerstwa sprawiedliwości” – czytamy na portalu tysol.pl.

Zgodnie z zapisami Konstytucji RP, mianowanie sędziów jest wyłączną prerogatywą prezydenta RP. „Iutsitia” w tworzonym projekcie odnosi się jednak do sędziów mianowanych przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę, których „kasta” określa czasem jako „neosędziowie”.

Jak miałoby to wyglądać?

- Przygotowywany przez nas projekt wyróżnia cztery grupy.

Do pierwszej należą osoby, które były asesorami i po skończeniu Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury zostały sędziami. Takie osoby pozostają sędziami, nie utracą urzędów. Nie było trybu konkursowego. Krajowa Rada Sądownictwa pełniła funkcję „skrzynki podawczej", praktycznie nie miała kompetencji, żeby blokować czyjś awans. Takich osób jest kilkaset.

Druga grupa, stosunkowo nieliczna, to osoby po egzaminie sędziowskim, byli referendarze, czy asystenci. Do pewnego momentu mogli stanąć do konkursu sędziowskiego, później taka możliwość dla nich wygasała. W naszym projekcie dostrzegamy ich pewną przymusową sytuację.

Trzecia grupa, największa, to osoby, które najnormalniej w świecie postanowiły zrobić karierę. Nieistotne, co było tego przyczyną, czy wydawało im się, że na to zasługują, że im się to należy, albo, że jeśli nie oni, to przyjdą gorsi. Zgodzili się na łamanie konstytucji po to, żeby zostać sędziami (...)

Czwarta grupa to osoby, których nazwisk nie wymienię, członkowie neo-KRS, rzecznicy dyscyplinarni, neo-prezesi sądów. Śmietanka „dobrej zmiany" w sądach, która aktywnie niszczyła niezależność sądownictwa w Polsce i przyczyniała się do zmiany porządku ustrojowego. To grupa około 200-300 osób (...)

Sądy dyscyplinarne powinny orzekać o osobach z tej czwartej grupy.

- powiedział Markiewicz, dodając że ma się to także łączyć z odpowiedzialnością dyscyplinarną.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej