Odlot

„Nic nie zrobiłem”. Jerzy Stuhr czuje się ofiarą „nagonki”

Jerzy Stuhr został skazany na grzywnę w wysokości 12 tys. zł oraz 6 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości. Aktor jednak przekonuje, że kolizja, którą spowodował, była „błahostką”, a całą sprawę widzi jako „element nagonki”.

1 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (KręciołaTV)
Fot. screenshot - YouTube (KręciołaTV)
Jerzy Stuhr został skazany na grzywnę w wysokości 12 tys. zł oraz 6 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości. Aktor jednak przekonuje, że kolizja, którą spowodował, była „błahostką”, a całą sprawę widzi jako „element nagonki”.

Chodzi o zdarzenie z października 2022 roku, kiedy to Jerzy Stuhr, prowadząc samochód pod wpływem alkoholu, potrącił motocyklistę. Nie zatrzymał się twierdząc, że nie zauważył kolizji, a później okazało się, iż ma 0,7 promila alkoholu w organizmie. Teraz w rozmowie z serwisem weekend.gazeta.pl przekonuje, że to była „błahostka”.

- „Odwołałem się od wyroku. Sędzia uznał, że nie uciekłem z miejsca zdarzenia, a obrażenia tego pana wymagały zwolnienia lekarskiego krótszego niż siedem dni. Widać więc, że wszystko mogło zostać spreparowane, być może jako element nagonki na mnie”

- stwierdził.

O kolizji sprzed roku Jerzy Stuhr mówił również w wywiadzie dla Plejady.

- „Czuję się niewinny, skończyło się na kolizji. Tak naprawdę nic nie zrobiłem, więc wewnętrznie jestem kompletnie czysty. Oczywiście denerwują mnie pomówienia i stosunek prokuratury do mojej osoby, która proponowała coraz wyższe kary i chciała mnie zjeść. Pan Ziobro ścigał pół roku. Powiedzieli, że będą to robić do końca, a ja się zastanawiam: po co?”

- powiedział.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej