Pamiętamy

P. Semka dla Frondy: Z dziejów III RP. Wrzesień 1996 - król popu w Warszawie

W połowie lat 90-tych amerykański piosenkarz Michael Jackson był u szczytu swojej kariery. We wrześniu 1996 roku Warszawa znalazła się na trasie jego światowej tury koncertów pod nazwą „HIStory World Tour”, która rozpisana była na 82 koncerty na całym świecie.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Gamer_pl)
Fot. screenshot - YouTube (Gamer_pl)
W połowie lat 90-tych amerykański piosenkarz Michael Jackson był u szczytu swojej kariery. We wrześniu 1996 roku Warszawa znalazła się na trasie jego światowej tury koncertów pod nazwą „HIStory World Tour”, która rozpisana była na 82 koncerty na całym świecie.

Wizytę słynnego piosenkarza bardzo poważnie potraktowali przywódcy obozu postkomunistów na czele z prezydentem Polski Aleksandrem Kwaśniewskim i jego żoną Jolantą. Ówczesna głowa państwa przyjęła gwiazdora w pałacu prezydenckim choć pewną konsternację wywołał fakt, że gość przybył w stylizowanym sowieckim mundurze. Króla popu przyjął też wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko,  który obdarował go swoją książką „Poland 2000 Strategy future”. 

Przyjazd autora longplaya „Thiller” zelektryzował polskich fanów wirtuoza sceny. Już na lotnisku Okęcie przywitały go tysiące zwolenników a potem równie oblegany był warszawski hotel Mariott, w którym ulokowano  gwiazdora i jego ekipę. Dyrekcja hotelu zarezerwowała aż 67 pokojów dla ekipy Jacksona na 40-tym piętrze hotelu.

Opowiadano, że na specjalne życzenie impresaria artysty w jego apartamencie zamontowano specjalny drewniany parkiet, który służył piosenkarzowi do trenowania swych figur tanecznych. Sfery biznesowe ekscytowały z kolei plotki o tym, że przybysz z USA ma plany zainwestowania w Polsce sporych sum. Wiele emocji i spekulacji wywołało specjalne spotkanie Jacksona z prezydentem Warszawy Marcinem Święcickim. Według przecieków z tych rozmów Jackson miał obiecać wybudowanie w Warszawie specjalnego parku rozrywki.  Plotki głosiły też, że posiadający gigantyczne zasoby piosenkach miał też dopytywać się o cenę w razie ewentualnego zakupu hotelu Bristol. Nie sprawdziły się plotki o planach zakupów przez Jacksona zamku w Lubiążu.

Ale oczywiście najważniejszym wydarzeniem był koncert Jacksona zorganizowany na lotnisku Bemowo 20 września.  Sprzęt potrzebny do widowiska przybył na miejsce koncertu w kilkudziesięciu wielkich tirach, a budową sceny zajęło się około 200 osób. Koncert który zgromadził około 120 tysięcy widzów był największym jak dotąd koncertem w Polsce i zajął drugie miejsce w rankingu wszystkich 82 etapów trasy koncertowej króla popu. W tamtych latach nowatorskie efekty komputerowe i spektakl dymów i świateł robił na polskich widzach wstrząsające wrażenie. Gazety rozpisywały się o potwornym ścisku w sektorach publiczności, które doprowadziły do tego, że aż 15 osób trzeba było hospitalizować. Na scenę udało się wedrzeć jednej z miłośniczek piosenkarza, która całowała Jacksona po rękach.  Artysta stał się też tematem zachwytów istniejącej wówczas prasy bulwarowej z racji swoich kreacji. Zachwyt wywołało samo przybycie artysty na koncert, który pojawił się, gdy specjalny podnośnik wysunął na scenę kosmiczną kapsułę, z której Jackson wysiadł w kombinezonie pilota statku stylizowanym na filmy science-fiction.

Bardzo wyraźny był motyw pacyfistyczny. Symbolem tej wrażliwości piosenkarza było wjechanie na scenę czołgu z żołnierzem, który po otwarciu klapy pojazdu wycelował w pierś Jacksona karabin maszynowy. Po chwili napięcia, żołnierz opuścił broń i rozpłakał się jak dziecko. Wszystko zakończyły niezwykle efektowne fajerwerki a sam Jackson zaśpiewał swój pacyfistyczny hymn Earth song.

Amerykański gwiazdor miał żyć jeszcze tylko 13 lat. Jego wyniszczony używkami organizm  nie pozwolił mu dożyć sędziwego wieku. Wieść o śmierci Jacksona wywołała reakcje także w Warszawie. Amfiteatr w Parku Górczewskim na Bemowie otrzymał od władz miasta imię Michaela Jacksona. Obok ustawiono tablicę pamiątkową, która głosi: „Tu na Bemowie, 20 września 1996 roku  Michael Jackson zelektryzował Polskę dając koncert dla ponad 100 000 ludzi, przenosząc nas w świat dotychczas nieznany”. Na koniec warto dodać, że żadna z zapowiadanych inwestycji showmena w Polsce się nie ziściła. Wizyta amerykańskiego piosenkarza została zapamiętana przez wielu Polaków jako apogeum chęci błyszczenia światowością, do której sporą skłonność miał prezydent Kwaśniewski z małżonką.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej