Polska

Pełnomocnik dr. Jędrzejewskiego: Sprawa jest poważna i miejscami szokująca

„Nie umiem milczeć, kiedy widzę, że ktoś próbuje ujawnić i nagłośnić nieprawidłowości, a spotyka się z ostrą krytyką czy próbami podważania jego wiarygodności, bo wniósł o odroczenie swojego przesłuchania i konsekwentnie nie pozwolił na pogwałcenie jego prawa do ustanowienia pełnomocnika” – powiedział mec. Tomasz Jendrasiak, odpowiadając na pytanie o to, dlaczego zdecydował się reprezentować dr. Emila Jędrzejewskiego – sygnalistę, który zaalarmował o patologiach w Szpitalu Południowym w Warszawie.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Kanał Zero)
Fot. screenshot - YouTube (Kanał Zero)
„Nie umiem milczeć, kiedy widzę, że ktoś próbuje ujawnić i nagłośnić nieprawidłowości, a spotyka się z ostrą krytyką czy próbami podważania jego wiarygodności, bo wniósł o odroczenie swojego przesłuchania i konsekwentnie nie pozwolił na pogwałcenie jego prawa do ustanowienia pełnomocnika” – powiedział mec. Tomasz Jendrasiak, odpowiadając na pytanie o to, dlaczego zdecydował się reprezentować dr. Emila Jędrzejewskiego – sygnalistę, który zaalarmował o patologiach w Szpitalu Południowym w Warszawie.

23 czerwca dr Emil Jędrzejewski gościł w programie Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero, gdzie opowiedział o przerażających praktykach, do których miało dochodzić w zarządzanym przez polityków Koalicji Obywatelskiej Szpitalu Południowym w Warszawie. Relacja byłego ordynatora oddziału chirurgii w tym szpitalu przeniosła ciężar sprawy z gigantycznych zarobków młodego lekarza i obsługi polityków bez kolejki na znacznie poważniejszy poziom. Wedle dr. Jędrzejewskiego, sposób funkcjonowania SOR w tym szpitalu nie tylko zagrażał zdrowiu i życiu pacjentów, ale w wyniku popełnianych błędów faktycznie doszło tam do największych tragedii, co miało być ukrywane w dokumentacji medycznej.

Dzień po emisji wywiadu lekarz został wezwany na przesłuchanie do prokuratury. Odmówił jednak wówczas składania zeznań bez obecności pełnomocnika. Ponownie pojawił się w prokuraturze wczoraj i tym razem złożył obszerne zeznania, co zajęło 9 godzin.  

O przesłuchanie Wirtualna Polska zapytała pełnomocnika dr. Jędrzejewskiego, który podkreślił, że po tych czynnościach prokuratura „dysponuje szczegółowymi informacjami w tym temacie”.

- „Bardzo chciałbym przedstawić opinii publicznej to, czego dowiedziałem się w toku tego przesłuchania, bo sprawa jest poważna i miejscami szokująca. Mam jednak prawny obowiązek zachowania tajemnicy śledztwa oraz tajemnicy zawodowej, dlatego o szczegółach niestety nie opowiem”

- zaznaczył r. pr. Tomasz Jendrasiak.

Wyjaśnił, że przesłuchanie zostało zakończone i nie wyznaczono kolejnego terminu. Dodał, iż nie ma żadnych zastrzeżeń co do jego przebiegu.

- „Przesłuchanie przebiegało już w normalnych warunkach. Było rejestrowane, odbywało się w klimatyzowanym pomieszczeniu, zapewniono wodę i krótkie przerwy. Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami”

- zapewnił.

Krytycznie jednak prawnik odnosi się do pierwszej próby przesłuchania lekarza.

- „Świadek ma prawo ustanowić pełnomocnika, co wprost wynika z przepisów kodeksu postępowania karnego. Trudno oczekiwać, aby osoba wezwana z dnia na dzień mogła natychmiast zapewnić sobie profesjonalną pomoc prawną. Radcowie prawni i adwokaci często przebywają w sądach lub uczestniczą w innych czynnościach procesowych. W moim przypadku byłem wtedy w delegacji w Rzeszowie i Krakowie”

- wyjaśnił.

Mec. Jendrasiak podzielił się też osobistymi motywami, które skłoniły go do zajęcia się tą sprawą. Zdradził, że jego rodzice są lekarzami, stąd w szczególny sposób przejęły go doniesienia na temat nieprawidłowości w warszawskim szpitalu.

- „Nie umiem milczeć, kiedy widzę, że ktoś próbuje ujawnić i nagłośnić nieprawidłowości, a spotyka się z ostrą krytyką czy próbami podważania jego wiarygodności, bo wniósł o odroczenie swojego przesłuchania i konsekwentnie nie pozwolił na pogwałcenie jego prawa do ustanowienia pełnomocnika”

- powiedział.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej