Kościół

Pogrzeb Łukasza Litewki. Bp Ważny: Dobro nie potrzebuje barw

W Sosnowcu odbyło się dziś ostatnie pożegnanie śp. Łukasza Litewki. Słowo Boże w czasie uroczystości głosił bp Artur Ważny, który zwrócił uwagę, iż swoim życiem poseł Litewka „pokazał nam wszystkim, że autentyczne dobro nie potrzebuje legitymacji, wielkich haseł ani określonych barw, aby czynić świat jaśniejszym”.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Sejm RP)
Fot. screenshot - YouTube (Sejm RP)
W Sosnowcu odbyło się dziś ostatnie pożegnanie śp. Łukasza Litewki. Słowo Boże w czasie uroczystości głosił bp Artur Ważny, który zwrócił uwagę, iż swoim życiem poseł Litewka „pokazał nam wszystkim, że autentyczne dobro nie potrzebuje legitymacji, wielkich haseł ani określonych barw, aby czynić świat jaśniejszym”.

Parlamentarzysta zginął w ub. czwartek w wypadku drogowym. Jechał rowerem drogą łączącą Dąbrowę Górniczą i Sosnowiec. Jadący równoległym pasem kierowca samochodu osobowego stracił panowanie nad kierownicą i z dużą siłą uderzył w rowerzystę. Życia 36-letniego polityka i działacza społecznego nie udało się uratować.

Śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła całą Polską, tak też na jego pogrzebie zebrały się tłumy. Niewielu z zebranych niosło jednak kwiaty. Rodzina zmarłego prosiła, by zamiast wiązanki, z okazji tej uroczystości wykonać „dowolny gest dobroci”, do czego swoim życiem zachęcał tragicznie zmarły parlamentarzysta.

Uroczystość miała charakter państwowy. Wzięli w niej udział m.in. para prezydencka, premier Donald Tusk, członkowie rządu, marszałek Sejmu, wicemarszałek Senatu i liczna reprezentacja parlamentarzystów. Prezydent Karol Nawrocki odznaczył pośmiertnie Łukasza Litewkę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

W czasie Mszy św. pogrzebowej homilię wygłosił ordynariusz diecezji sosnowieckiej.

- „Są takie chwile, kiedy słowa wydają się nawet zdradą, a przynajmniej są zbyt nieporadne, by odważyć się dotknąć otwartej rany. Stajemy w tej ciszy, która boli, ale która jest też najbardziej uczciwym miejscem spotkania. W obliczu takiej straty milczenie wydaje się bowiem najlepszą modlitwą. A jednak. Jednak próbujemy. Z drżeniem, ale i z ufnością odnaleźć puls nadziei”

- mówił bp Artur Ważny.

- „Przyszliśmy pożegnać człowieka, który pokazał nam wszystkim, że autentyczne dobro nie potrzebuje legitymacji, wielkich haseł ani określonych barw, aby czynić świat jaśniejszym. Bóg jest światłością i nie ma w niej żadnej ciemności”

- dodał.

Duchowny zwrócił uwagę, że „w przestrzeni publicznej, w której pan Łukasz spalał się z taką pasją, często spotykamy cienie: zgiełk, niedomówienia i tę chłodną, czasem wręcz lodowatą niechęć”.

- „On działał w tym świecie jak pryzmat. Brał to trudne, połamane, często szare światło ludzkich losów i rozszczepiał je na barwy czystej empatii i życzliwości”

- stwierdził.

Przyznał, że tragiczna śmierć Łukasza Litewki w wielu ludziach budzi bunt i pytanie o to, gdzie był Bóg.

- „Odpowiadamy na to pytanie z pokorą, ale szeptem pełnym nadziei: Bóg był i pozostaje w tym samym świetle, które Łukasz zapalił w tak wielu ludzkich oczach. To światło nie zna zachodu. Bóg nie jest reżyserem mroku, który nas tutaj dzisiaj zgromadził. On jest pierwszym, który płacze tutaj z nami nad tą stratą”

- podkreślał.

- „W świetle Ewangelii śmierć nie jest murem, o który rozbija się nasze życie, lecz progiem domu. Za tym progiem czeka Ktoś, Kto zna nas po imieniu. Każdą naszą łzę zamienia w perłę. To właśnie tam, w czułych ramionach Ojca, ziarno rzucone przez Łukasza w glebę ludzkich serc, przestaje być tylko wspomnieniem. Staje się życiem, które już nigdy nie więdnie”

- dodał kaznodzieja.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej