Unia Europejska

Przejął media publiczne w Polsce, teraz ma zajmować się cenzurą w całej UE?

Po przejęciu władzy w USA przez Donalda Trumpa i rewolucyjnym oświadczeniu Marka Zuckerberga, który zapowiedział koniec cenzury wymierzonej w konserwatywne treści na swoich platformach, unijny establishment próbuje ochronić uprzywilejowany status liberalno-lewicowych środowisk w mediach społecznościowych. W tym celu ma powstać specjalna komisja ds. Europejskiej Tarczy Demokracji. Media donoszą, że jednym z jej członków ma zostać europoseł Bartłomiej Sienkiewicz.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)
Fot. screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)
Po przejęciu władzy w USA przez Donalda Trumpa i rewolucyjnym oświadczeniu Marka Zuckerberga, który zapowiedział koniec cenzury wymierzonej w konserwatywne treści na swoich platformach, unijny establishment próbuje ochronić uprzywilejowany status liberalno-lewicowych środowisk w mediach społecznościowych. W tym celu ma powstać specjalna komisja ds. Europejskiej Tarczy Demokracji. Media donoszą, że jednym z jej członków ma zostać europoseł Bartłomiej Sienkiewicz.

Za powołaniem komisji mającej kontrolować treści w mediach społecznościowych i blokować te, które mogą „negatywnie wpływać na proces wyborczy” Parlament Europejski opowiedział się w grudniu ub. roku. Brukselscy urzędnicy mają przymusić właścicieli platform społecznościowych do usuwania treści uznanych w Brukseli za nieodpowiednie. Portal Niezależna.pl, powołując się na nieoficjalne informacje donosi, że „jednym z głównych kandydatów z Europejskiej Partii Ludowej (do której należą m.in. PO oraz PSL) do tego organu jest Bartłomiej Sienkiewicz, znany w Polsce z siłowego i nielegalnego przejęcia mediów publicznych oraz wyłączenia sygnału TVP Info”.

W rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” do sprawy odniósł się Jacek Saryusz-Wolski.

- „To są działania, które mają na celu wprost walkę z wolnością słowa i cenzurowanie treści w internecie. Argumentuje się to chęcią usuwania głosów uznawanych za skrajne. Wszystko, co główny nurt lewicowo-liberalny uzna za treści skrajne, będzie opatrywane etykietą zagrożenie dla demokracji

- wyjaśnia były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

- „W związku z tym, że ich narracja jest dominująca w większości klasycznych mediów funkcjonujących w Europie, ale nie przebija się z taką siłą w mediach społecznościowych, to ograniczenia mają zostać nałożone na właśnie tego typu platformy, jak X, Facebook czy Instagram. Instrumentem wykorzystywanym do tego będą przepisy dotyczące DSA, czyli Digital Services Act”

- dodaje.

Zwraca uwagę, że owoce tej operacji zobaczyliśmy już w Rumunii, gdzie „na podstawie fałszywych zarzutów unieważniono głosowanie na urząd prezydenta”.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej