Wiadomości

Siano z Niemiec w warszawskim zoo? Trzaskowski: czy nie powinniśmy się cieszyć?

Media poinformowały, że warszawskie ZOO zaopatruje się w siano w Niemczech. Do sprawy odniosła się dyrekcja ogrodu zoologicznego, a także sam Trzaskowski, któremu ZOO formalnie podlega.

2 min czytania
Aleja prowadząca do głównego wejścia do warszawskiego ZOO. Fot. Adrian Grycuk via wikimedia CC 3.0
Aleja prowadząca do głównego wejścia do warszawskiego ZOO. Fot. Adrian Grycuk via wikimedia CC 3.0
Media poinformowały, że warszawskie ZOO zaopatruje się w siano w Niemczech. Do sprawy odniosła się dyrekcja ogrodu zoologicznego, a także sam Trzaskowski, któremu ZOO formalnie podlega.

O sprowadzaniu niemieckiego siana do warszawskiego ZOO poinformował m.in. portal wpolityce.pl. Do sprawy w pierwszej kolejności odniosła się dyrekcja ogrodu zoologicznego.

Warszawskie zoo przekazało, że w tym roku 90 ton siana zostało nabytych od polskich rolników, zaś sam ogród zoologiczny stosuje w tej sprawie bardzo rygorystyczne kryteria jakości nabywanego produktu. Władze zoo dodały także, że susz z lucerny bywa niekiedy sprowadzany zza granicy, jeżeli ze względu na warunki pogodowe nie jest możliwe uzyskanie odpowiedniej jakości siana w Polsce.

Sprowadzane siano pochodziło z Europy południowej, a przez Niemcy było tylko transportowane – wyjaśnia dyrekcja zoo.

Do sprawy odniósł się także Rafał Trzaskowski. „Siano od Niemca, czyli ciąg dalszy cierpień najbardziej polskich z polskich mediów. Jedna z prawicowych redakcji w ramach bardzo poważnego śledztwa wywęszyła temat, który – ufając tonowi publikacji i treści 'pasków grozy' – może być skandalem dekady. Otóż tym razem problem polega na tym, że do zwierząt w Warszawskim ZOO miałoby rzekomo trafiać siano z Niemiec” – wyjaśnił Trzaskowski.

„Wyjaśnijmy zatem: – w tym roku Warszawskie ZOO zakontraktowało 90 ton siana od polskiego rolnika. To podstawowy składnik diety bardzo wielu zwierząt roślinożernych, wymagania co do jego jakości są zawsze bardzo precyzyjnie opisane w warunkach przetargu. Bardziej polsko już się nie da. To może się nie mieścić w głowach prawicowych śledczych, ale nie wszystkie zwierzęta są zwierzętami naturalnie występującymi w Polsce i żeby odżywiać się zgodnie ze swoimi potrzebami muszą jeść taką żywność, która im nie zaszkodzi. Byłbym zachwycony, gdyby żyrafy i bongo jadły ze smakiem swojski żurek. Niestety, wolą lucernę, której najlepszą jakość zapewniają kraje z południa Europy. I stamtąd pochodzi również produkt zakupiony przez nasze zoo, którym tak bardzo ekscytuje się jedna z prawicowych redakcji” – przekonuje Trzaskowski.

Dodał także, że z Niemiec pochodził dystrybutor siana. „Zapewne to tym śladem poszli najwięksi obrońcy polskości. Niestety, ślady nie doprowadziły ich finalnie do oczekiwanego miejsca. Muszę Państwa oficjalnie rozczarować: siano nie było z Niemiec. Lucerna też nie. I na koniec pytanie do arcypatriotycznej redakcji, która pochyliła się nad tym problemem: nawet gdyby siano było rzeczywiście z Niemiec, to czy nie powinniśmy się wszyscy cieszyć, że Niemcy mają coraz mniej siana?” – konkluduje prezydent stolicy.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej