Polityka

Tajemniczy „router cebula” i ślady możliwego podsłuchu? Nowe ustalenia ws. alarmu w domu matki prezydenta

Pojawiają się kolejne niepokojące informacje dotyczące fałszywego alarmu w mieszkaniu należącym do rodziny Karola Nawrockiego. Według ustaleń Rzeczpospolitej sprawca lub sprawcy mogli nie tylko wykorzystać zaawansowane metody anonimizacji w internecie, ale także obserwować działania służb albo nawet posiadać dostęp do ich komunikacji.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Rymanowski Live)
Fot. Screenshot - YouTube (Rymanowski Live)
Pojawiają się kolejne niepokojące informacje dotyczące fałszywego alarmu w mieszkaniu należącym do rodziny Karola Nawrockiego. Według ustaleń Rzeczpospolitej sprawca lub sprawcy mogli nie tylko wykorzystać zaawansowane metody anonimizacji w internecie, ale także obserwować działania służb albo nawet posiadać dostęp do ich komunikacji.

Chodzi o głośną interwencję służb w mieszkaniu matki prezydenta w Gdańsku, do której doszło po serii fałszywych zgłoszeń dotyczących rzekomego pożaru i zagrożenia życia dziecka. Ostatecznie służby zdecydowały się wyważyć drzwi do mieszkania.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, śledczy badają użycie tzw. „routera cebuli”, czyli technologii służącej do wielowarstwowej anonimizacji ruchu internetowego.

„Ten rodzaj maskowania utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia ustalenie, z jakiego IP wysłano wiadomość lub wykonano połączenie” — opisuje dziennik.

Rozmówca gazety ze służb tłumaczył mechanizm działania w bardzo obrazowy sposób:

„To tak, jak w przypadku cebuli, gdy pod jedną warstwą jest kolejna i kolejna” — powiedział anonimowy funkcjonariusz.

Najbardziej niepokojące dla śledczych mają być jednak okoliczności samej akcji ratunkowej. Według ustaleń dziennikarzy prowokatorzy reagowali na działania strażaków i policji niemal w czasie rzeczywistym.

„Kiedy pierwszy SMS nie odniósł skutku, po 15 minutach wysłali drugiego” — podaje „Rzeczpospolita”.

Druga wiadomość miała dotyczyć dziecka „nie dającego oznak życia”. To właśnie ona — według ustaleń gazety — spowodowała zmianę decyzji służb i doprowadziła do siłowego wejścia do mieszkania.

Dziennik zwraca uwagę, że sprawcy mogli wiedzieć nie tylko o samym adresie lokalu, ale również o tym, iż mieszkanie nie było objęte ochroną Służba Ochrony Państwa.

„Ich działania wyglądały tak, jakby na bieżąco kontrolowali akcję służb i reagowali na ich działania” — czytamy w artykule.

Śledczy analizują obecnie dwie główne hipotezy: możliwość nasłuchiwania komunikacji służb albo fizyczną obserwację działań prowadzonych na miejscu. Z tego powodu zabezpieczono monitoring z okolicznych ulic oraz budynków.

Do śledztwa zaangażowano funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a także wojskowych specjalistów.

Wcześniejsze podobne incydenty dotyczyły m.in. byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza oraz dziennikarzy Telewizji Republika. Jak informuje „Rzeczpospolita”, sprawy zostały zakwalifikowane jako sabotaż internetowy.

Eksperci od cyberbezpieczeństwa wskazuą, że podobne działania mogą być elementem szerszej operacji destabilizacyjnej, której celem jest wywoływanie chaosu, obciążanie służb ratunkowych oraz budowanie atmosfery zagrożenia.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej