Odlot

Tego jeszcze nie było! Tusk łączy wizytę prezydenta z… blokadą dostaw gazu dla Ukrainy

Rekordowe ceny paliw, rosnące ceny energii, katastrofa w systemie ochrony zdrowia, pogłębiający się kryzys sądownictwa, rosnący w niewyobrażalnym tempie dług publiczny, a premier Donald Tusk… pokonuje kolejne granice absurdu w próbach atakowania prezydenta. Tym razem szef rządu powiązał udział Karola Nawrockiego w uroczystościach z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej z decyzją Węgier o wstrzymaniu dostaw gazu na Ukrainę.

1 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (polsatnews.pl, Donald Tusk - kanał oficjalny)
Fot. screenshot - YouTube (polsatnews.pl, Donald Tusk - kanał oficjalny)
Rekordowe ceny paliw, rosnące ceny energii, katastrofa w systemie ochrony zdrowia, pogłębiający się kryzys sądownictwa, rosnący w niewyobrażalnym tempie dług publiczny, a premier Donald Tusk… pokonuje kolejne granice absurdu w próbach atakowania prezydenta. Tym razem szef rządu powiązał udział Karola Nawrockiego w uroczystościach z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej z decyzją Węgier o wstrzymaniu dostaw gazu na Ukrainę.

Premier Węgier Viktor Orban zapowiedział, że w związku z blokowaniem przez Ukrainę dostaw ropy rurociągiem Przyjaźń na Węgry, jego kraj będzie stopniowo ograniczał dostawy gazu na Ukrainę. Premier Donald Tusk postanowił wykorzystać decyzję węgierskiego rządu do ataku na prezydenta Karola Nawrockiego.

- „Jest pierwszy efekt wizyty Karola Nawrockiego w Budapeszcie. Premier Orban odciął Ukrainę od dostaw gazu. Putin się cieszy”

- napisał na X.com.

- „Ten tweet jest tak głupi, jak to pańskie zachowanie…”

- skomentował wpis lidera KO senator Marek Pęk.

Do swojego wpisu parlamentarzysta PiS dołączył zdjęcie, na którym Donald Tusk wykonuje nienawistny gest w kierunku Donalda Trumpa.

Prezydent odpowiada

Na wpis szefa rządu zareagował również sam prezydent.

- „Panie Donaldzie Tusku, ten Putin?”

- zapytał, dołączając zdjęcie Tuska z Putinem.

 

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej