Wiadomości
Im więcej informacji o aferze aneksowej wychodzi na światło dzienne, tym większą dostrzegam tendencję do „zaciszania" tematu, bądź odwracania uwagi opinii publicznej od głównego nurtu wydarzeń. Zastanawiające jest zwłaszcza noszące znamiona nagonki tropienie przez „Newsweek" wyłącznie pobocznych, i to wyłącznie w negatywnym dla mnie kontekście, aspektów sprawy. Pierwszy był artykuł, w którym kwestionowano moją rzetelność. Twierdzono, że napisałem we „Wprost", iż Zbigniew Siemiątkowski współpracował z mafią pruszkowską. Wystarczyło tymczasem sięgnąć do tekstu „To tylko mafia", by zobaczyć, że napisałem, iż nie wiadomo, czy świadek koronny mówił o szefie Agencji Wywiadu, czy o innym Siemiątkowskim, ponieważ informacji nie uszczegółowił. (Zbigniew Siemiątkowski nie chciał się wypowiadać). Po raz kolejny „wyciągnięto" też historię publikacji w Życiu o Janie Olszewskim, której sens w skutek poprawek redakcyjnych - dokonanych bez mojej wiedzy - wypaczono. Dziennikarz „Newsweeka" zarzucił mi,