Niemcy
Po niedawnym głośnym wpisie Tuska na portalu X w sprawie gazociągu Nord Stream, który brzmiał„ inicjatorzy i patroni Nord Stream1 i 2, jedyne co powinniście dzisiaj zrobić, to przeprosić i siedzieć cicho”, wydawało się, że wywoła to niezadowolenie niemieckich polityków, czy publicystów, ale nic takiego się nie stało. Co więcej jedna z takich opiniotwórczych osób, współzałożyciel i dyrektor berlińskiego Instytutu Polityki Globalnej Thorsten Benner, ustosunkował się do wpisu Tuska następująco, „Jeżeli to jest podatek od tego, że polski premier jest skądinąd skłonny do współpracy, to cieszę się, ze mogą go zapłacić”. Niemieckie media wcześniej, bo już pod koniec 2013 roku, wtedy kiedy zaczęto przebąkiwać, że kanclerz Niemiec będzie forsowała ówczesnego premiera Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, wręcz brutalnie podkreślały, jak zależny jest od swojej promotorki, stwierdzając jak Die Welt, że „jest łatwy w hodowli”. Teraz wypowiadają się łagodniej, pisząc, że Tusk ma prawo, co ja