Tylko u nas
Miał mawiać, że „nie smakuje mu śniadanie, jeśli nie rozstrzela wcześniej kilku Polaków”. Szacuje się, że z rąk pomorskiego Selbstschutzu, którym kierował, mogło zginąć nawet dwadzieścia, trzydzieści tysięcy osób, przede wszystkim reprezentantów polskiej inteligencji: nauczycieli, księży, urzędników i działaczy społecznych. Po wojnie po prostu wyjechał do Argentyny, gdzie dożył swoich dni, do końca posługując się własnym nazwiskiem i dumnie nazywając się niemieckim generałem. Ludolf von Alvensleben nigdy nie został ukarany za swoje zbrodnie. Tym bardziej nie można dopuścić, by o tych zbrodniach zapomniano.