Tylko u nas

M. Susujew dla Frondy: Bitwa o Mołdawię wygrana. Wojna trwa.

W niedzielę 28 września odbyły się wybory parlamentarne w maleńkiej 2,5 milionowej Mołdawii. W tym wypadku mały rozmiar kraju nie oznacza małej wagi jak samego kraju, tak i tych konkretnych wyborów. Miały one ogromne znaczenie jak dla Mołdawii i dla całego regionu. Rosja kraj ten traktuje jako jeden z priorytetowych celów dla siebie na drodze do odbudowy własnej potęgi imperialnej. Jako część swojej własnej strefy wpływów. Rosja jeszcze na początku lat 90. oderwała od Mołdawii pas ziemi zamieszkały przez mocno zsowietyzowaną mieszankę rosyjsko-ukraińsko-mołdawską o nazwie Naddniestrze. Grając na pewnych problemach w stosunkach dwóch narodów, Rosja również od dłuższego czasu inwestuje w oderwanie od Mołdawii położonej na południu kraju Gagauzji. Tak jak często to miało miejsce w innych częściach byłego ZSRR, Rosja sama wspierała te konflikty etniczne po to, by później wystąpić jako obrończyni mniejszości w ramach koncepcji „dziel i rządź”. Gagauzi, w teorii dość daleki Rosjanom naród tu

3 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (didaskalia)
Fot. Screenshot - YouTube (didaskalia)
W niedzielę 28 września odbyły się wybory parlamentarne w maleńkiej 2,5 milionowej Mołdawii. W tym wypadku mały rozmiar kraju nie oznacza małej wagi jak samego kraju, tak i tych konkretnych wyborów. Miały one ogromne znaczenie jak dla Mołdawii i dla całego regionu. Rosja kraj ten traktuje jako jeden z priorytetowych celów dla siebie na drodze do odbudowy własnej potęgi imperialnej. Jako część swojej własnej strefy wpływów. Rosja jeszcze na początku lat 90. oderwała od Mołdawii pas ziemi zamieszkały przez mocno zsowietyzowaną mieszankę rosyjsko-ukraińsko-mołdawską o nazwie Naddniestrze. Grając na pewnych problemach w stosunkach dwóch narodów, Rosja również od dłuższego czasu inwestuje w oderwanie od Mołdawii położonej na południu kraju Gagauzji. Tak jak często to miało miejsce w innych częściach byłego ZSRR, Rosja sama wspierała te konflikty etniczne po to, by później wystąpić jako obrończyni mniejszości w ramach koncepcji „dziel i rządź”. Gagauzi, w teorii dość daleki Rosjanom naród turkijski, w praktyce został mocno zrusyfikowany, aż do tego stopnia, że tylko niewielki procent tego narodu używa na co dzień własnego języka, preferując zamiast niego rosyjski.

Rosja rozbudowuje w autonomicznym regionie Gagauzji swoje wpływy, traktując go jako swoją bazę dla akcji politycznych na terenie całej Mołdawii. Tak też było podczas ostatnich wyborów.

Rosja zainwestowała w tym malutkim kraju we wsparcie partii prorosyjskich i pozyskanie lojalności cerkwi kilkaset milionów euro. Kwota dla Mołdawii niewyobrażalna i nieporównywalna z budżetami lokalnych partii politycznych. Mimo to, jak to często bywa z Rosją, przekroczyła ona pewną granicę i zwiększenie nacisku na Mołdawię wraz z wojną na Ukrainie ujawniło realne plany Rosjan. Stworzyło też mocną mobilizację po drugiej proeuropejskiej stronie społeczeństwa i elit kraju. Obecnie rządząca ekipa wykorzystała tę agresywną postawę Moskwy, by udowodnić społeczeństwu, że w wypadku wygranej sił prorosyjskich, Mołdawia zostanie wykorzystana przez Moskwę do uderzenia na południe Ukrainy z tyłu, w sytuacji braku wyraźnych sukcesów rosyjskich na froncie wschodnim. 

To zmobilizowało proeuropejską część społeczeństwa w tym mieszkającą na zachodzie liczną mołdawska diasporę i uczyniło z tych wyborów referendum odnośnie kierunku strategicznego w którym będzie podążać ten kraj. W wyniku czego siły proeuropejskie osiągneli niebywały sukces dostając jednopartyjną większość po 4 latach trudnych rządów pełnych kryzysów i problemów. Zwycięstwo to nie oznacza jednak, że kraj ten może odetchnąć z ulgą i spędzić kolejne 4 lata w spokojnym reformowaniu się na drodze do członkostwa w Unii Europejskiej. Bowiem Moskwa ma swoje własne plany i jeżeli uzna, że przejęcie władzy w Kiszyniowie nie jest możliwe, to prawdopodobnie uzna, że należy ten kraj zdestabilizować od środka, by stał się on źródłem troski i niebezpieczeństwa dla sąsiadów. Ponieważ droga do Unii Europejskiej dla Mołdawii i Ukrainy są połączone w jeden proces negocjacyjny, to zablokowanie drogi dla Mołdawii może też zastopować ten ruch i w wypadku Ukrainy. Na szczęście Mołdawia nie ma bezpośredniej granicy łączącej ją z Rosją i to utrudnia dla Rosji oddziaływanie bezpośrednio na ten kraj. Tym bardziej należy oczekiwać prób zdestabilizowania Moładawii z użyciem mniejszości narodowych na przykład tej gagauzskiej. 

Mołdawia więc wygrała bitwę o swoją przyszłość, ale jeszcze nie wygrała wojny. 

Mikołaj Susujew

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej