Rosja

Moskwa przerażona. Ukraińskie drony trafiają w czułe punkty rafinerii

Rosyjski kryzys paliwowy narasta, a ukraińskie uderzenia dronowe coraz mocniej uderzają w najwrażliwszy punkt przemysłu naftowego Kremla. Według doniesień Forsal.pl i rosyjskich źródeł opozycyjnych celem nie są już przede wszystkim zbiorniki paliw, które można relatywnie szybko zastąpić, lecz instalacje krakingu katalitycznego – technologiczne centrum nowoczesnej rafinerii.

2 min czytania
Fot. Screenshot - Telegram
Fot. Screenshot - Telegram
Rosyjski kryzys paliwowy narasta, a ukraińskie uderzenia dronowe coraz mocniej uderzają w najwrażliwszy punkt przemysłu naftowego Kremla. Według doniesień Forsal.pl i rosyjskich źródeł opozycyjnych celem nie są już przede wszystkim zbiorniki paliw, które można relatywnie szybko zastąpić, lecz instalacje krakingu katalitycznego – technologiczne centrum nowoczesnej rafinerii.

To właśnie tam ciężkie frakcje ropy przerabiane są na paliwa potrzebne gospodarce, armii i transportowi: benzynę, olej napędowy czy paliwo lotnicze. Uszkodzenie takiej instalacji może wyłączyć zakład nie na dni, ale na miesiące. W warunkach sankcji odbudowa staje się jeszcze trudniejsza, bo Rosja ma ograniczony dostęp do zachodnich technologii, części i serwisu.

Według kanału WCzK-OGPU, cytowanego przez Forsal.pl, ostatnie ataki na rafinerię w moskiewskiej Kapotni doprowadziły do wstrzymania wysyłki paliw z zakładu. Naprawy mają potrwać od dwóch do trzech miesięcy, a jedna z kolumn krakingowych miała zostać uszkodzona tak poważnie, że nie nadaje się do naprawy. Reuters podał wcześniej, że moskiewska rafineria po atakach dronów może nie wznowić pełnej produkcji przez co najmniej sześć miesięcy.

Podobne problemy mają dotyczyć rafinerii w Jarosławiu i Riazaniu. W Jarosławiu produkcja oleju napędowego została zatrzymana „na bardzo długi czas”. Zakłady te były ważnym elementem zaopatrzenia Moskwy i regionu stołecznego, a ich uszkodzenia pogłębiają napięcia na krajowym rynku paliw.

Skutki uderzeń widać już na stacjach benzynowych. Reuters informował, że w części niezależnych stacji ceny paliw w Rosji po raz pierwszy przekroczyły 100 rubli za litr, a w niektórych miejscach sięgają 120–140 rubli. W wielu regionach pojawiają się kolejki, ograniczenia sprzedaży i problemy z zaopatrzeniem. Reglamentacja paliwa objęła ponad połowę rosyjskich regionów, a spadek produkcji benzyny sięgał około 17 proc. rok do roku.

Rosja próbuje łagodzić kryzys importem i decyzjami administracyjnymi, a władze w Moskwie rozważają ograniczenia eksportu diesla, wcześniej wprowadzały zakazy eksportu innych paliw, a parlament zatwierdził zmiany podatkowe mające pomóc w stabilizacji rynku. Kreml miał też rozmawiać o dostawach paliw z zagranicy, m.in. z Białorusią i innymi sąsiadami.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej