Tylko u nas

Piotr Semka dla Frondy: Nie tędy droga

Stało się to, czego po cichu się obawiałem ale nie chciałem tego publicznie wieszczyć. Zarówno Prawo i Sprawiedliwość jak i Konfederacja coraz ostrzej nawzajem się atakują. Jarosław Kaczyński bardzo wyraźnie już formułuje hasło, że PiS musi zdobyć samodzielnie większość w wyborach 2027 roku aby nie być uzależniony od sojuszu z partią Sławomira Mentzena. Podkreśla też, że wyraziście wolnorynkowy liberalny światopogląd lidera „nowej nadziei” zupełnie nie pasuje do ideologii PiS której postawa społeczna jest bardzo silnie ugruntowana. Na spotkaniu w Białymstoku Kaczyński zaatakował lidera Konfederacji, że chce Polski wielkich nierówności, w której będą ludzie o gigantycznych dochodach, a cała reszta będzie żyć w biedzie. Prezes PiS zaznaczył, że to jest największa różnica między jego partią a Konfederacją i wyraźnie podkreślił, że PiS będzie zawsze za „państwem solidaryzmu gospodarczego”. Z kolei Sławomir Mentzen na swoich stronach internetowych prezentuje się z kubkiem kawy i sloganem „s

3 min czytania
Fot. Gov.pl via Wikipedia, CC BY 3.0 pl / CzarneckiRadek via Wikipedia, CC BY-SA 4.0
Fot. Gov.pl via Wikipedia, CC BY 3.0 pl / CzarneckiRadek via Wikipedia, CC BY-SA 4.0
Stało się to, czego po cichu się obawiałem ale nie chciałem tego publicznie wieszczyć. Zarówno Prawo i Sprawiedliwość jak i Konfederacja coraz ostrzej nawzajem się atakują. Jarosław Kaczyński bardzo wyraźnie już formułuje hasło, że PiS musi zdobyć samodzielnie większość w wyborach 2027 roku aby nie być uzależniony od sojuszu z partią Sławomira Mentzena. Podkreśla też, że wyraziście wolnorynkowy liberalny światopogląd lidera „nowej nadziei” zupełnie nie pasuje do ideologii PiS której postawa społeczna jest bardzo silnie ugruntowana. Na spotkaniu w Białymstoku Kaczyński zaatakował lidera Konfederacji, że chce Polski wielkich nierówności, w której będą ludzie o gigantycznych dochodach, a cała reszta będzie żyć w biedzie. Prezes PiS zaznaczył, że to jest największa różnica między jego partią a Konfederacją i wyraźnie podkreślił, że PiS będzie zawsze za „państwem solidaryzmu gospodarczego”. Z kolei Sławomir Mentzen na swoich stronach internetowych prezentuje się z kubkiem kawy i sloganem „smacznej kawusi, popis paść musi. Dobrą próbką jak niełatwe są racje obu ugrupowań było niedawne publiczne spotkanie gdzie Mentzen dość arogancko przywitał byłego premiera komplementując, że ten spotkał się z nim mimo wiedzy, że nie zachwyci to wielkiego Jarosława. Morawiecki nie dał sobie w kaszę dmuchać i bardzo sprawnie bronił bilansu swoich rządów i polityki PiS. Krótko mówiąc wszedł na teren przeciwnika przyjmując zaproszenie na „piwo z Mentzenem” i dał sobie radę całkiem nieźle.

Podejrzewam, że wielu czytelników wzruszy ramionami czytając moje słowa i wskaże, że to normalne że oba ugrupowania muszą z sobą walczyć bo dopiero po dniu wyborów do Sejmu w 2027 roku będzie jasne która z partii ma jaki potencjał wyborczy. Ja jednak pamiętam dobrze 2005 rok kiedy w podobny sposób rywalizowała Platforma Obywatelska z PiS-em. Mnożyły się wtedy coraz bardziej nieprzyjemne ataki z obu stron a część komentatorów po prawej strony uspokajała, że to tylko polityczny rytuał w ramach którego po wyborach prezydenckich i sejmowych obie partie będą skazane na sojusz z sobą. Stało się inaczej. Oskarżenie Tuska o to, że jego dziadek służył w Wehrmachcie dotknęło do żywego lidera gdańskich liberałów i rozpoczęło brutalną wojnę polsko-polską, która trwa do dziś. Obawiam się, że tak samo może być na linii Konfederacja – PiS. Teoretycznie politykiem, który powinien w największym stopniu łagodzić ostrość tego sporu powinien być Krzysztof Bosak. Reprezentuje on frakcję ruchu narodowego w obrębie Konfederacji, która nawiązując do tradycji endeckiej zawsze podnosiła idee solidaryzmu społecznego. Ale Bosak raczej unika podkreślania tego, co różni go w poglądach na kwestie socjalne z Mentzenem jako liderem liberalnej „nowej nadziei”. Czy taka sytuacja będzie trwać dalej – nie wiem. Ale jedno można już stwierdzić. Mentzen bardzo wyraźnie podkreśla zarówno swoją niechęć do 800+ jak i brak zahamowań przy ewentualnej przyszłej koalicji z Platformą i PSL. Co więcej, PSL wyraźnie uśmiecha się do partii Mentzena. Lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz z ochotą wychylił kufelek piwa na spotkaniu z Mentzenem w Krakowie 21 sierpnia 2025 roku. Owszem, Mentzen przez godzinę „grillował” Kosiniaka-Kamysza ale ten przyjmował krytyki z franciszkańskim spokojem wręcz umizgiwał się do elektoratu Konfederacji. Kosiniak-Kamysz podkreślił, że widzi Mentzena w przyszłości na jakimś ważnym stanowisku i obiecał, że przyjrzy się kilku projektom obecnego rządu, które liderowi Konfederacji się nie podobają. Swoje trzy grosze do tego spotkania dorzucił wicemarszałek sejmu Piotr Zgorzelski z PSL, który na portalu X napisał: „Dwa lata w polityce to po prostu epoka. Uważam, że nasza koalicja powinna zapracować na kolejną kadencję, a jeżeli zabraknie nam głosów, trzeba rozmawiać z liberalną częścią Konfederacji. To świadczy o szerokim spojrzeniu na możliwe sojusze polityczne”.

Politycy PiS słysząc takie deklaracje już snują czarne wizje, w których Platforma i PSL w najbliższych wyborach utracą większość ale pójdzie im na ratunek partia Mentzena kupiona paroma atrakcyjnymi politycznymi prezentami. Oczywiście Konfederaci mogą na to odpowiadać, że PiS także flirtuj z PSL-em i jakoś to nie przeszkadza pryncypializmowi partii Jarosława Kaczyńskiego. To wszystko prawda, tyle że wielu ludzi po prawej stronie chciałoby już dziś jakichś widoków na większościową koalicję PiS – Konfederacja. A gdy widzą kopanie się po kostkach Mentzena i Kaczyńskiego to wpadają w ponury nastrój. Szczerze mówiąc nie dziwię się im.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej