Tylko u nas

Piotr Semka dla Frondy: Tusk w kropce

Wicemarszałek Senatu Michał Kamiński, który dostał się do Senatu z list PSL-u, zwrócił demonstracyjnie dwa ukraińskie wysokie odznaczenia w geście protestu wobec decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek specjalnych imienia „Bohaterów UPA”. To pierwszy polityk Koalicji 13 grudnia, który tak wyraźnie zademonstrował dezaprobatę wobec aktualnej polityki Kijowa. Ale gest Kamińskiego jeszcze bardziej podkreślił kłopot wizerunkowy Donalda Tuska.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Donald Tusk - kanał oficjalny, polsatnews.pl)
Fot. screenshot - YouTube (Donald Tusk - kanał oficjalny, polsatnews.pl)
Wicemarszałek Senatu Michał Kamiński, który dostał się do Senatu z list PSL-u, zwrócił demonstracyjnie dwa ukraińskie wysokie odznaczenia w geście protestu wobec decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek specjalnych imienia „Bohaterów UPA”. To pierwszy polityk Koalicji 13 grudnia, który tak wyraźnie zademonstrował dezaprobatę wobec aktualnej polityki Kijowa. Ale gest Kamińskiego jeszcze bardziej podkreślił kłopot wizerunkowy Donalda Tuska.

Najwyraźniej nie wie on jaką postawę zająć w wojnie orderowej na linii Karol Nawrocki – Wołodymyr Zełenski. 21 czerwca Tusk ogłosił na portalu X, że „Brnięcie w konflikt polityków w Polsce i w Ukrainie to strategiczny błąd, na którym stracą obie strony”. Było to więc podtrzymanie ulubionej taktyki lidera Koalicji Obywatelskiej – potępiania obu prezydentów, przy jednoczesnym przedstawianiu się jako głos rozsądku. Tyle, że sondaże wykazały, że większość Polaków, bo 51,2% ankietowanych popiera odebranie orderu Orła Białego ukraińskiej głowie państwa. Przeciw tej decyzji Nawrockiego jest mniejszość, bo tylko 35,5% uczestników sondażu, a 13,3% nie ma zdania. 

 

Tusk jest wyczulony na sondaże, więc wie, że atakowanie Nawrockiego akurat w tym momencie może iść przeciw nastrojom większości. Ale niechęć wobec Nawrockiego w ostatnich dniach rozhuśtana została przez wielu intelektualistów sprzyjających Platformie, którzy jak się okazało, są gotowi przełknąć gloryfikację UPA w imię haseł o wprowadzeniu Ukrainy do Europy. Dlatego we wtorek 22 czerwca Tusk ograniczył się tylko do przypomnienia, że dokładnie 25 lat temu Jan Paweł II odwiedził Lwów i wzywał wtedy do oczyszczenia pamięci historycznej, dzięki której wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy niż to, co dzieli”. Tusk jednak nie wyjaśnił jak arbitralna decyzja Zełenskiego o uhonorowaniu „bohaterów UPA” ma się do papieskiego wezwania do „oczyszczenia pamięci historycznej”.

Teraz obecny premier ma kolejny kłopot. Kancelaria Zełenskiego zwleka z ogłoszeniem decyzji na temat przyjazdu ukraińskiego prezydenta na konferencję w Gdańsku w sprawie odbudowy Ukrainy. Jest jasne, że Zełenski czeka na jakiś sygnał poparcia ze strony Tuska. A Tusk choć zależy mu na powodzeniu imprezy nad Motławą, to obawia się zbyt wyraźnie żyrować Zełenskiego w starciu z Nawrockim.

 

Póki co, polski prezydent już ogłosił ustami swego ministra Marcina Przydacza, że nie doczekał się na zaproszenie na gdańską imprezę od rządu i w związku z tym nie wybiera się do Gdańska. A jakby było mało problemów, to urzędnicy ekipy Tuska wysyłają do mediów sygnały, że w Gdańsku ma dojść o podpisania atrakcyjnych dla Polski kontraktów z Ukrainą. Doradcy premiera najwyraźniej nie rozumieją, że w ten sposób wystawiają się na ewentualny kolejny afront ze strony Kijowa. Najwyraźniej nikt nie bierze pod uwagę po prostu przełożenia konferencji wobec tak lodowatej atmosfery politycznej między Rzeczpospolitą a państwem ukraińskim.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej