Tylko u nas

Piotr Semka dla Frondy: Tusk znów w dołku

W bardzo zdawkowy sposób większość mediów skomentowało najnowszy sondaż popularności polityków, sporządzony przez firmę IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej. Tymczasem wyniki tego badania to podsumowanie trwającej już ponad dwa miesiące ostrej fazy wojny propagandowej Donalda Tuska przeciwko prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Onet News)
Fot. screenshot - YouTube (Onet News)
W bardzo zdawkowy sposób większość mediów skomentowało najnowszy sondaż popularności polityków, sporządzony przez firmę IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej. Tymczasem wyniki tego badania to podsumowanie trwającej już ponad dwa miesiące ostrej fazy wojny propagandowej Donalda Tuska przeciwko prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.

Kampania ta toczyła się wokół sporu o program zakupów zbrojeniowych SAFE i obecny premier wytoczył przeciwko głowie państwa w tej potyczce najcięższe propagandowe działa. Zadaniem tej operacji było wbicie klina między prezydenta a wojsko, zwłaszcza wyższą kadrę oficerską oraz wpojenie Polakom, że Nawrocki nie troszczy się o ich bezpieczeństwo militarne. Gdzieś przy okazji próbowano wbić Polakom do głowy, że Nawrocki to cichy sojusznik Władimira Putina.

 

I oto po półtora miesiąca tego sporu, wg najnowszego badania, działalność prezydenta Karola Nawrockiego pozytywnie oceniło 50% badanych. Jest to wynik lepszy o dwa punkty niż w styczniu. Z kolei marcowy sondaż IBRiS pokazuje, że tylko 37% Polaków ocenia pracę premiera Donalda Tuska pozytywnie. Zaledwie 13% respondentów deklaruje zdecydowane poparcie dla lidera Koalicji Obywatelskiej. Oznacza to, że już drugi miesiąc notowania premiera spadają. W porównaniu do stycznia br. aż o pięć punktów. Oczywiście w wypadku Tuska kumuluje się też coraz większa krytyka Polaków stanu służby zdrowia i to, co zawsze jest najważniejszym elementem oceny rządów, czyli zmniejszająca się ilość nabywcza pieniędzy w portfelach.

Mszczą się na Tusku kłamstwa dotyczące np. sytuacji Polek spodziewających się porodu. Szczególnie wiele potencjalnych wyborczyń zapamiętało wypowiedzi premiera z marca 2026 roku na temat sytuacji na oddziale położniczo-neonatologicznym w szpitalu w Lesku w woj. podkarpackim. W trakcie wypowiedzi w TVN24 szef rządu zarzekał się, że porodówka w Lesku nie jest zamknięta. Tymczasem, co łatwo ustaliła opozycja i media, oddział w Lesku był zamknięty ze względu na braki kadrowe. Ostatecznie rzecznik rządu musiał przepraszać za wypowiedź swojego szefa, ale sprawa szpitala w Lesku  w oczywisty sposób wpisywała się w dyskusję o zamykaniu oddziałów położniczych na terenie całej Polski.

 

Przy okazji w ciągu ostatnich miesięcy upadł jeszcze jeden mit. Gdy w zeszłym roku na stanowisko rzecznika rządu powołano Adama Szłapkę, Tusk ogłosił, że od tej chwili nie zauważane do tej chwili osiągnięcia rządu zostaną odpowiednio nagłośnione. Zgodnie z licznymi ostrzeżeniami wytrawnych znawców polskiej sceny politycznej, Szłapka nie polepszył komunikacji mediów z rządem, a jedynie został kolejnym zagończykiem platformerskim, wyżywającym się w złośliwych tweetach na temat opozycji. Paradoksalnie na tle sondażowej zapaści Tuska – wysunął się do przodu Włodzimierz Czarzasty. Pozytywnie o jego pracy wypowiada się 42% ankietowanych, co jest skokiem o sześć punktów procentowych względem lutego, choć jednocześnie aż 50% badanych negatywnie ocenia „czerwonego dinozaura”. Donald Tusk przeżył już w zeszłym roku falę krytyki z okazji drugiej rocznicy powołania rządu Koalicji 13 grudnia. Wtedy jednak skorzystał na wewnętrznych konfliktach w PiS-ie i prawicowych niesnaskach na linii Jarosław Kaczyński – Sławomir Mentzen – Grzegorz Braun.

 

Teraz stare kłopoty wracają ze wzmożoną siłą. Pytanie, kiedy w obozie publicystycznych kibiców Koalicji 13 grudnia pojawią się ponownie pytania o podmiankę Donalda Tuska na Radosława Sikorskiego? 

 

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej