,,Zabijcie moje dziecko!''. Gdy usłyszała jego płacz, zmieniła zdanie. Było już za późno
Nienarodzone dziecko, to tylko „zlepek komórek” – słyszymy często takie uzasadnienie dla dopuszczalności aborcji. Są coraz częściej też i tacy, którzy odmawiają nienarodzonemu dziecku człowieczeństwa nie tylko do arbitralnie wyznaczonej granicy w czasie ciąży, ale nawet do chwili narodzin. Tymczasem, skoro do kogoś nie przemawiają argumenty naukowe, bywa że ostatnim takim argumentem okazuje się płacz tego „zlepka komórek”. Niestety może być już zapóźno. Stephanie Gray Connors, kanadyjska aktywistka na rzecz praw człowieka oraz „pro-liferka”, opowiada na portalu „Love Unleashes Life” jedną z takich wstrząsających historii.