Świadectwo
Moja przygoda życia z Bogiem zaczęła się dopiero cztery lata temu. Wcześniej czułam jakby Jego nie było w moim życiu. To wszystko przekładało się na moje codzienne życie. Jestem mężatką od czternastu lat, ale przed nawróceniem nie potrafiłam stworzyć prawdziwej relacji z mężem. Chociaż na początku było między nami wielkie zakochanie, to potem straciliśmy gdzieś ten głęboki kontakt w zderzeniu z szarą codziennością. Oboje żyliśmy wtedy w ciężkich grzechach, ale uważaliśmy, że to jest normalne. Po pewnym jednak czasie zaczęliśmy odczuwać, że coś jest nie w porządku, niestety nie widzieliśmy z tego wyjścia. Wewnątrz ciągle czułam taki bezsens życia. Nie miało ono wtedy żadnego celu. Po prostu wstawałam rano, „nabiegałam” i napracowałam się w ciągu dnia… i znowu wieczorem kładłam się do łóżka. Do kościoła chodziłam tylko z poczucia obowiązku i przyzwyczajenia. Czasami wręcz łapałam się na tym, że nie byłam na Mszy, ponieważ myślami w ogóle nie byłam na niej obecna. „Odstałam” Eucharystię,