UWAGA! Gra dla dzieci? Simsy LGBTQ, czyli Twoje dziecko zmienia płeć
O skandalicznym procederze twórców gry the Sims 4 alarmuje dziennikarka Radia Plus, Weronika Zaguła. POSŁUCHAJ!
Kategoria
Podkategoria: Rodzina
O skandalicznym procederze twórców gry the Sims 4 alarmuje dziennikarka Radia Plus, Weronika Zaguła. POSŁUCHAJ!
- Niewiele zapamiętałam z homilii papieża Franciszka na Jasnej Górze. Podczas przemówienia siedziałam z koleżanką w karetce, licząc odstępy między jednym a drugim skurczem. Najwyraźniej mała Klara też chciała zobaczyć Ojca Świętego.
To niezwykłe! Małżeństwo zaadoptowało szóstkę dzieci swojej przyjaciółki, która zmarła na raka.
Przez sześć lat szukał swoich biologicznych rodziców. Chciał podziękować im za to, że wybrali życie.
Czy słyszałeś o facecie, który w dziesiątą rocznicę ślubu zaskoczył swoją żonę, „zdeklarowanego nerda”, i urządził przyjęcie weselne dla geeków? Przez osiemnaście miesięcy przygotowywał imprezę pełną nawiązań do ulubionych zjawisk popkulturowych żony. Drużbowie mieli pod garniturami symbole superbohaterów. Każdy poziom tortu weselnego był poświęcony jednemu z ich ulubionych motywów lub seriali telewizyjnych (Superman, Gwiezdne wojny, Firefly i Doktor Who) i odpowiednio udekorowany. Obrączki niósł ich czteroletni syn w stroju Supermana. Ten człowiek zdołał utrzymać sprawę w tajemnicy przed żoną, choć wiedzieli o niej wszyscy znajomi i cała rodzina.
W niedzielne przedpołudnie do sióstr boromeuszek przyszła matka, która oddała swego pięciotygodniowego chłopca. Swego synka przekazała zakonnicom.
Tam, gdzie się pojawiamy, robimy sporo hałasu i zamieszania. Dlatego niektórzy traktują nas z bardzo dużym dystansem. Może to obawa o liczne dobra materialne, które mogłyby zostać zniszczone przez niemogące usiedzieć w spokoju dzieci, a może to strach przed tym, że jeszcze ktoś się od nas wielodzietnością zarazi. Bo ona bywa zaraźliwa. Nic bowiem tak pozytywnie nie działa jak świadectwo życia innej dużej rodziny. Fakt, nie jest to życie wygodne. Ale w końcu życie to nie sanatorium i warto się zmęczyć. Bo dopiero w perspektywie zmęczenia to ogromne dobro, którego doświadczamy, czyli duża rodzina, w pełni ukazuje swoją wartość. Tak, jest to wszystko okupione trudem i zmęczeniem, ale tym bardziej jest cenne. I warte troski, a nie tylko głupich docinków czy komentarzy, których chcąc nie chcąc musimy wysłuchiwać niemal każdego dnia.
Ta wyróżniająca się para celebrytów, publicznie zobowiązała się do życia w czystości aż do ślubu. W tym tygodniu pobrali się, a ich wesele było bajeczne!
Pomiędzy sferą sakralną a profaniczną w życiu społecznym znajduje się czas odpoczynku. To, co przynależy do obowiązku pracy, zostaje zawieszone, a to, co zwykło się oddawać Bogu, już wypełniono. Pomiędzy sferą sakralną a profaniczną w życiu społecznym znajduje się czas odpoczynku. To, co przynależy do obowiązku pracy, zostaje zawieszone, a to, co zwykło się oddawać Bogu, już wypełniono. Wchodzimy w tak zwany wywczas (wkroczenie w czas) – termin, którym Słowianie określali szczególną porę swobody, beztroski, często na łonie natury. Uznawali, że harmonizuje ona okres trudu, wysiłku i cierpienia, sprawiając, że nabieramy duchowej mocy do dalszej wędrówki przez życie. Starożytność Nie każda kultura w równym stopniu doceniała istnienie sfery odpoczynku. Rzymianie łączyli ją ze świętowaniem i określali szerokim terminem feriae, do którego mieli dość pejoratywny stosunek: słynne ignavis semper feriae („lenie zawsze mają święto”). Wszystko to, co odrywa nas od codziennych czynności, jest podej
Upokarzania rodzin ciąg dalszy. Po serii artykułów dotyczących pijaństwa i patologii rodzin wielodzietnych, rachmistrzowie z Bożej łaski zaczęli sprawdzać, na co idą pieniądze, które rodziny dostają w ramach programu 500 plus. Jak widać, przemysł spirytusowy jakoś zysków specjalnych nie odnotował (a przynajmniej o tym na razie cicho), za to ten tekstylny oraz obuwniczy a i owszem. Dziennikarze portalu „NaTemat” odkryli bowiem, że rodzice ruszyli do sklepów, by kupić dzieciom ubrania. Nie, nie poszli do najbardziej ekskluzywnych sklepów, żeby tam szastać gotówką od państwa. Poszli do sieciówek. Tanich sieciówek, żeby przed wakacjami kupić dzieciom nowe buty i ubrania. Po prostu skandal. „Patodzieci” (określenie zaczerpnięte od młodych, wykształconych i z wielkich ośrodków) objęte programem 500 plus już z samej definicji powinny przecież chodzić gołe i bose. I koniecznie jeszcze umorusane. Po co im ubrania. Ewentualnie mogą donosić coś po bracie lub siostrze. I git. Takie myślnie, jakże
„Ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci” – słowa te to nie pusta formułka powtarzana za kapłanem w pięknych i wzruszających okolicznościach, a publicznie złożona obietnica, która niesie ze sobą określone konsekwencje. Wygłaszana tylko dlatego że tak wypada, że rodzice nalegają, a ciotki i babcie płaczą nad życiem młodych bez ślubu, to pomyłka, która znajduje często odzwierciedlenie w statystykach rozwodowych. Statystykach, które optymistyczne nie są, jeśli zdamy sobie sprawę, że średnio co trzecie polskie małżeństwo się rozpada. Spora grupa z nich to małżeństwa sakramentalne, które ślubowały sobie miłość aż po grób w obecności Boga, kapłana, świadków, rodziny i znajomych. Przysięga małżeńska to także publiczne zobowiązanie do przyjęcia i wychowaniu po katolicku dzieci, którymi młodych obdarzy Bóg. Trudno jednak po katolicku wychowywać dzieci, kiedy samemu nie jest
Większość rodziców lubi chwalić się swoimi dziećmi, jednak rodzina z Karoliny Północnej może dosłownie powiedzieć, że ich córki są "jedne na milion".
Heteroseksualna większość powoli jest kneblowana przez homoseksualną mniejszość. W imię tolerancji zawłaszcza ona sobie coraz to większe obszary i domaga się takiej zmiany rzeczywistości, która respektować ma coraz bardziej absurdalne pomysły inżynierów społecznych. Zaczęło się od formularzy. Niby sprawa banalna. Ot, świstek papieru. Tyle że zamiast słowa „mama”, „tata” pojawiły się na nich wyrażenia „rodzic A” i „rodzic B”. Tak, by nikt nie czuł się urażony. Choć taki zapis też idealny nie jest, bo może sugerować pewną nierówność. „A” jest w alfabecie przed „B”, czy więc przypadkiem nie jest ważniejsze? Jego częstotliwość występowania w rozmaitych wyrazach też jest znacznie większa, więc może nawet nieświadomie ktoś uzna, że skro ktoś jest rodzicem A to jest ważniejszy niż rodzic B? Mnie już doprawdy chyba nic nie zdziwi.