Kategoria

Rodzina

Podkategoria: Rodzina

Terlikowska: Szczepionkowa histeria, albo co z tym ospa-party

Rodzina

Terlikowska: Szczepionkowa histeria, albo co z tym ospa-party

Nie ulega wątpliwości. Rodziców spotkała ogromna tragedia. W wyniku powikłań po ospie ich dziecko nie żyje. Wirusem miało się ono zarazić podczas „ospa-party”. Tak nazywane są spotkania dzieci chorych na ospę, z tymi, którzy jeszcze tej choroby nie przechodzili. Jako że ospa nazywana jest chorobą wieku dziecięcego niektórzy rodzice nie czekają, aż dziecko samo zachoruje, tylko celowo konfrontują je z chorym dzieckiem. Wiadomo, im wcześniej choroba przebyta, tym przebiega ona lżej i dziecko uodpornione wkracza już w dorosłe życie. Pediatrzy ten pomysł jednak krytykują. A i mi trudno się dopatrzyć w „ospa-party” jakiejś logiki. Rodzic winien dziecko od zarazków chronić, a nie na nie dziecko świadomie zarażać.

Terlikowski: Codziennie ginie trójka dzieci. Kiedy PiS z tym skończy?

Rodzina

Terlikowski: Codziennie ginie trójka dzieci. Kiedy PiS z tym skończy?

Ze smutkiem patrzę na sytuację, w której politycy – w prywatnych rozmowach deklarujący poglądy pro life – uciekają od odpowiedzi na proste pytanie - czy PiS zamierza coś zrobić z aborcją eugeniczną, której prawdziwe oblicze pokazała sytuacja na Madalińskiego. Mam świadomość, że to trudne pytanie, że niewygodne dla polityków, ale jestem też pewny, że kluczowe dla odpowiedzi o to, czy rządy PiS będą rzeczywiście dobrą zmianą, i czy partia ta zda egzamin z tak chętnie deklarowanej postawy pro life czy przywiązania do chrześcijańskiego systemu wartości.

Terlikowska: Po co robić z matki męczennice?

Rodzina

Terlikowska: Po co robić z matki męczennice?

Tak, szkodliwe, bo mam wrażenie, że te wszystkie przerysowane teksty piszą po prostu osoby niedojrzale, które nagle zorientowały się, że nie mają zabawki, która będzie leżała modnie ubrana i się wyłącznie uśmiechała, ale dziecko. Małego człowieka z krwi i kości, który ma swoje potrzeby, którego czasem coś boli, uwiera, jest głodne, albo mu po prostu za ciepło lub za zimno. Człowieka z całą jego fizjologią – czasem mu się uleje, czasem wycieknie mu zawartość pieluchy, czasem efektowny gil oklei matki bluzkę. No i co z tego? Czy to doprawdy jest życiowy kataklizm? Czy może to rzeczywistość, nad którą trzeba przejść do porządku dziennego. Zamiast więc użalać się nad ciężkim losem matki (aż brzmi to śmiesznie w czasach jednorazowych pieluch), trzeba zakasać rękawy i działać – wytrzeć, zmienić pieluchę, przebrać. Ot, i cała filozofia. Dlatego złoszczą mnie takie obrazki, jak te zamieszczone na jednym z portali i opatrzone tytułem: „Obsikane stopy, rzucanie się jedzeniem... Tak wygląda rzecz

Terlikowski: A w pakiecie NFZ dobijanie noworodków

Rodzina

Terlikowski: A w pakiecie NFZ dobijanie noworodków

Wczoraj, przez cały niemal dzień, rozmawiałem z ludźmi (także lekarzami i pielęgniarkami), którzy odpowiadali na informacje o szpitalu, w którym nie podjęto ratowania dziecka, które wcześniej abortowano. I nie były to rozmowy miłe, bo wynikało z nich, ni mniej ni więcej, tylko tyle, że takie sytuacje jak ta na Madalińskiego nie są wyjątkowe. Zdaniem moich rozmówców spora część dzieci, które abortowane są z powodu Zespołu Downa w 23 czy 24 tygodniu rodzi się żywych (niektórzy z nich mówili nawet o 80 procentach, inni o połowie), a potem jest dobijanych poprzez odmowę opieki medycznej. Odmowa opieki nad żywym dzieckiem jest standardem, bo – jak podkreślali informatorzy – w procedurze aborcji chodzi o to, by pozbawić życie, jeśli się to nie udało przed narodzeniem, to trzeba dokończyć procedurę po nim. Ile zatem dzieci z abortowanych w ubiegłych latach konało obok lekarzy, którzy nie byli zainteresowani ich losem? To pytanie pozostaje otwarte, i zapewne nigdy nie poznamy na nie odpowiedzi

Tak wygląda aborcja w Polsce. Czy rzeczywiście chcecie, by lekarze w taki sposób zabijali dzieci?

Rodzina

Tak wygląda aborcja w Polsce. Czy rzeczywiście chcecie, by lekarze w taki sposób zabijali dzieci?

Jeśli coś w tej sprawie poraża, to fakt, że lekarze i dyrekcja szpitala nie ma sobie nic do zarzucenia. Oni rzeczywiście uważają, że nie wydarzyło się nic specjalnego. - Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami – zapewnia rzecznik prasowa szpitala. A inni nieoficjalnie przyznają, że to przecież standardowe zachowania, bowiem gdy dziecko w wyniku aborcji rodzi się żywe, to się czeka aż umrze. Płacz nie ma znaczenia. Procedura pozbawienia go życia ma być dokończona, a sposób i metody nie grają roli, bo przecież wszystko odbywa się zgodnie z procedurami.

Terlikowski: Dziecko konało i krzyczało godzinę. Za tę zbrodnię ktoś musi odpowiedzieć!

Rodzina

Terlikowski: Dziecko konało i krzyczało godzinę. Za tę zbrodnię ktoś musi odpowiedzieć!

O sprawie dowiedziałem się nieoficjalnie już wczoraj wieczorem. Kilkanaście godzin trwały próby jej weryfikacji. Informacje te potwierdzone są w kilku źródłach, a ostatecznym jej potwierdzeniem jest zgłoszenie do prokuratury, jakie w tej sprawie składa ks. Ryszard Halwa (o czym informuje serwis Prawy.pl). Jeśli informacje jakie zebraliśmy się potwierdzą, to będziemy mieli do czynienia z potworną zbrodnią, dokonaną przez lekarzy w szpitalu na Madalińskiego. Zbrodnią aborcji i zabójstwa.

Interwencja w sprawie człowieczeństwa nienarodzonych

Rodzina

Interwencja w sprawie człowieczeństwa nienarodzonych

Prawnicy Instytutu Ordo Iuris podjęli interwencję w precedensowej sprawie dotyczącej pacjentki, która wskutek zaniedbania lekarskiego utraciła w 39. tygodniu ciąży swą córkę. Prowadzone przez dwa lata prokuratorskie śledztwo zostało umorzone z uwagi na interpretację przepisów kodeksu karnego, zgodnie z którą nienarodzone dziecko nie jest „człowiekiem” w rozumieniu przepisów Kodeksu karnego. Wobec bierności prokuratury, pokrzywdzona sama wniosła akt oskarżenia przeciwko lekarzowi. Sąd Rejonowy podzielił jednak stanowisko prokuratora i dokonaną przez niego wykładnię znamienia „człowieka” na gruncie art. 160 § 2 KK i art. 155 KK, uznając że dziecko nienarodzone – pomimo zaawansowanego stanu ciąży (dziewczynka miała wagę oraz wzrost noworodka) – nie podlega ochronie prawa karnego. Sąd Rejonowy wskazał przy tym na dotychczasowe orzecznictwo Sądu Najwyższego, który wskazał, że warunkiem udzielenia ochrony prawnokarnej za popełnienie przestępstwa przeciwko życiu lub zdrowiu wobec „człowieka”

Terlikowska: feminizm lepszy niż tulipan?

Rodzina

Terlikowska: feminizm lepszy niż tulipan?

Nie mówię ani o kwiatku doniczkowym, który znacznie dłużej pożyje niż cięty, ani o bardziej trwałych rajstopach, takich w których zaraz nie pójdzie oczko. Wyroby czekoladopodobne tez już przeszły do historii, a godnie zastępują je eleganckie kosze delikatesowe. I dziś o kobietach pamięta się znacznie częściej niż tylko 8 marca. Zresztą, my o sobie zapomnieć nie damy.