Rosja

Moskwa drży przed „ukraińskimi flamingami” [Wideo]

Rosyjska parada z okazji Dnia Zwycięstwa coraz bardziej przypominała pokaz nerwów niż demonstrację siły. W mediach społecznościowych pojawiła się fala kpin z wyjątkowo skromnej defilady na Placu Czerwonym i atmosfery napięcia wokół możliwego ukraińskiego ataku dronowego. Internauci zaczęli żartować, że Moskwa bardziej obawia się dziś „ukraińskich flamingów” niż rakiet balistycznych.

1 min czytania
Fot. Screenshot - Facebook
Fot. Screenshot - Facebook
Rosyjska parada z okazji Dnia Zwycięstwa coraz bardziej przypominała pokaz nerwów niż demonstrację siły. W mediach społecznościowych pojawiła się fala kpin z wyjątkowo skromnej defilady na Placu Czerwonym i atmosfery napięcia wokół możliwego ukraińskiego ataku dronowego. Internauci zaczęli żartować, że Moskwa bardziej obawia się dziś „ukraińskich flamingów” niż rakiet balistycznych.

Nagranie krążące na Facebooku pokazuje różowe flamingi zestawione z rosyjską stolicą i atmosferą alarmu przeciwlotniczego. Symbolika jest oczywista – lekkie, niemal absurdalne „ptaki” stały się internetową metaforą tanich dronów, które od miesięcy kompromitują rosyjskie systemy obrony powietrznej i wywołują chaos nawet setki kilometrów od frontu.

Tegoroczna parada trwała wyjątkowo krótko, a na Placu Czerwonym zabrakło pełnej prezentacji ciężkiego sprzętu wojskowego. Według rosyjskich władz miało to wynikać ze względów bezpieczeństwa. W sieci szybko zaczęto jednak ironizować, że „najgroźniejszym przeciwnikiem Kremla są dziś flamingi z silnikiem i kamerą”.

W internecie pojawiły się też komentarze, że „ptaki wygrały z rakietami”, bo to właśnie niewielkie bezzałogowce wymusiły ograniczenia podczas jednej z najważniejszych uroczystości propagandowych Kremla.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej