Kategoria

Świadectwo

Podkategoria: Świadectwo

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Widziałam niebo i piekło! NIESAMOWITE ŚWIADECTWO

- Gdy był na froncie na wojnie, przed walką przyszedł do niego anioł. Otwarła się zasłona w namiocie i wszedł anioł. W białej i lśniącej szacie. Podszedł prosto do niego i powiedział: - Michaił, jutro nastąpi atak, oni nie wrócą, ale ty wrócisz. Będzie ciężko i będzie ciebie bolało... tutaj i tu i tu . Położył rękę w tych miejscach ,gdzie ojciec będzie ranny. Zostaniesz jednak przy życiu. Ne bój się! I odszedł. Jeszcze nie nadszedł poranek, a już nastąpił atak Ojciec był ranny w tych miejscach, które wskazał palcem anioł. W pierś i nogę oraz w rękę. Inni żołnierze nie przeżyli. Z powodu tej kontuzji wywieźli go do szpitala w Ałma -Acie.

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Świadectwo. Błędne koło grzechu

Co to jest błędne koło? To jest sytuacja, w której grzech jednej osoby przyczynia się do następnych. Miałam piętnaście lat, kiedy poddałam się pierwszej aborcji. Morderstwo tego nienarodzonego dziecka popchnęło mnie do poddania się następnej aborcji kiedy miałam 31 lat. Ten grzech spowodował, że uzależniłam się od narkotyków, alkoholu i popadłam w depresję. Głównym powodem, dla którego nazywam aborcję błędnym kołem jest moje życiowe doświadczenie. Mój ojciec przedstawił aborcję jako „rozwiązanie” dla mojej starszej siostry, kiedy ona zaszła w ciążę będąc nastolatką. To miało miejsce na kilka lat przed moją. Grzechy jednej osoby przyczyniają się do następnych.

Fot. Screenshot - YouTube

Świadectwo

Moc świadectwa opętanych

Czemu egzorcyści i ich wyzwoleni „pacjenci” opowiadają o swoich doświadczeniach. Czy jest to przechwałka? Pogoń za sensacją? Publiczne pranie brudów? Czy nie wystarczyłby naukowy przekaz treści? Zastanówmy się czym jest „świadectwo”, w jaki sposób wychwalamy nim Pana Boga i czemu można za nie od Złego oberwać.

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Do „wierzących, ale niepraktykujących” - niezwykłe świadectwo!

Swoje świadectwo dedykuję wszystkim, którzy określają siebie jako "wierzący, ale niepraktykujący". Przez wiele lat sam mówiłem o sobie właśnie w ten sposób. Szedłem w złym kierunku, bo w istocie byłem zamknięty na działanie Boga. Teraz, mając już 30 lat, czuję się jak raczkujące niemowlę w nowej rzeczywistości świata, którą otworzył przede mną Pan Bóg za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi, Królowej Polski z Jasnej Góry.

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Widziałam niebo i piekło! NIESAMOWITE ŚWIADECTWO

- Gdy był na froncie na wojnie, przed walką przyszedł do niego anioł. Otwarła się zasłona w namiocie i wszedł anioł. W białej i lśniącej szacie. Podszedł prosto do niego i powiedział: - Michaił, jutro nastąpi atak, oni nie wrócą, ale ty wrócisz. Będzie ciężko i będzie ciebie bolało... tutaj i tu i tu . Położył rękę w tych miejscach ,gdzie ojciec będzie ranny. Zostaniesz jednak przy życiu. Ne bój się! I odszedł. Jeszcze nie nadszedł poranek, a już nastąpił atak Ojciec był ranny w tych miejscach, które wskazał palcem anioł. W pierś i nogę oraz w rękę. Inni żołnierze nie przeżyli. Z powodu tej kontuzji wywieźli go do szpitala w Ałma - Acie.

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Do ,,wierzących, ale niepraktykujących'' - niezwykłe świadectwo!

Swoje świadectwo dedykuję wszystkim, którzy określają siebie jako "wierzący, ale niepraktykujący". Przez wiele lat sam mówiłem o sobie właśnie w ten sposób. Szedłem w złym kierunku, bo w istocie byłem zamknięty na działanie Boga. Teraz, mając już 30 lat, czuję się jak raczkujące niemowlę w nowej rzeczywistości świata, którą otworzył przede mną Pan Bóg za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi, Królowej Polski z Jasnej Góry.

Fot. via Pixabay.com

Świadectwo

Świadectwo. W życiu bowiem nie chodzi o to, żeby było łatwiej. Tylko prawdziwiej...

Od najmłodszych lat, rodzice w każdą niedzielę prowadzili mnie do kościoła na Mszę św. I chwała mm za to, bo od maleńkości uczyli mnie w ten sposób przyjaźni z Panem Bogiem. Ale mając te kilka lat, tak naprawdę nie miałem pojęcia o Eucharystii i Bogu (może jedynie tyle, ile mówili mi rodzice i czego dowiadywałem się na lekcjach religii, oraz w kościele). Kiedy miałem dziewięć lat, zostałem ministrantem. Już wtedy byłem u stóp Boga, ale nawet o tym nie wiedziałem. Bo tak naprawdę, co w tym wieku mógłbym konkretnego powiedzieć? Cóż, chyba tylko tyle, że stałem przy ołtarzu, nosiłem komżę i byłem ministrantem dłużej, niż inni koledzy. I chwała Panu za to! Cieszyłem się z tego, rodzice mnie chwalili, robiłem postępy jako ministrant, zacząłem pełnić pewne funkcje na Eucharystii. Byłem szczęśliwy! Mając dziewięć lat, już w jakiś sposób zaufałem Panu!