„Wołyń Pride” – tak Pułk Azow gloryfikuje swoich idoli z UPA
Wydawnictwo Reinshouse, powiązane z ukraińskim Pułkiem Azow, wypuściło naszywkę z napisem „Wołyń Pride”, symbolem noża i słowami „jesteśmy dumni z historii”.
Kategoria
Sekcja: Wschód
Wydawnictwo Reinshouse, powiązane z ukraińskim Pułkiem Azow, wypuściło naszywkę z napisem „Wołyń Pride”, symbolem noża i słowami „jesteśmy dumni z historii”.
Rosyjskie władze okupacyjne na Krymie ogłosiły stan sytuacji nadzwyczajnej o charakterze regionalnym. Decyzja ma obowiązywać od piątku do odwołania i jest reakcją na coraz poważniejsze problemy z paliwem, energią oraz transportem na okupowanym półwyspie. W tle są nasilone ukraińskie uderzenia w rosyjską infrastrukturę wojskową, paliwową i logistyczną.
„Na najgłębszym poziomie my, Polacy i Ukraińcy, potrzebujemy siebie nawzajem” – przekonuje w mediach społecznościowych Robert Czyżewski.
„Przyjazd Zełenskiego do Gdańska mógłby zaostrzyć spór z Polską, a być może doprowadzić do fiaska konferencji na rzecz odbudowy Ukrainy” – czytamy na łamach niemieckiego dziennika Die Tageszeitung.
Aleksandr Łukaszenka niespodziewanie zapowiedział opuszczenie Białorusi właśnie w chwili, gdy zbliża się termin ultimatum wystosowanego przez Ukrainę. Kijów domaga się likwidacji infrastruktury, która – według władz ukraińskich – wspiera rosyjskie ataki dronowe na cele znajdujące się na Ukrainie.
Nie tylko prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zrezygnował z przyjazdu do Gdańska. Z udziału w towarzyszącej Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy debacie na Uniwersytecie Gdańskim zrezygnowała również ukraińska pierwsza dama.
Robert Mazurek nie zostawił suchej nitki na prezydencie Ukrainy. W komentarzu na Kanale Zero odniósł się do zachowania Wołodymyra Zełenskiego i nadania jednej z ukraińskich jednostek imienia „Bohaterów UPA”.
Rosyjskie władze coraz wyraźniej sygnalizują, że masowe szkolnictwo wyższe przestało być dla nich priorytetem. Minister nauki i szkolnictwa wyższego Federacji Rosyjskiej Walerij Falkow stwierdził, że w kraju jest zbyt wielu absolwentów uczelni, a powszechne dążenie młodych ludzi do zdobywania dyplomów „nie jest właściwe”.
Zbliża się 85. rocznica jednego z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii okupowanego Lwowa. Na początku lipca 1941 roku, krótko po wkroczeniu wojsk niemieckich do miasta, doszło do pogromów ludności żydowskiej, które do dziś pozostają przedmiotem badań historyków i sporów o pamięć historyczną.
Jak donoszą media, rosyjska machina cenzury osiągnęła poziom, który jeszcze kilka lat temu wydawałby się trudny do wyobrażenia. Na listę książek wymagających specjalnych ostrzeżeń trafiły bowiem publikacje autorstwa samego Włodzimierza Lenina oraz jednego z najbardziej znanych poetów rewolucyjnej Rosji, Władimira Majakowskiego. Powód? W ich tekstach znaleziono wzmianki o… narkotykach.
Rosyjska ambasada w Warszawie zabrała głos w trwającym sporze dotyczącym zbrodni wołyńskiej i decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. W ocenie wielu obserwatorów jest to kolejna próba wykorzystania trudnych kart polsko-ukraińskiej historii przez Moskwę do pogłębiania napięć pomiędzy dwoma państwami.
„Wołodymyrze, drogi panie prezydencie, spór w ogóle nie dotyka wewnętrznych kwestii Polski. Te nie istnieją, bo wszyscy Polacy wiedzą i rozumieją, ile zła zrobili Polakom, polskim dzieciom, ukraińscy nacjonaliści” – zwrócił się do ukraińskiego przywódcy prezydent Karol Nawrocki.
„Zełeński skończy jak Churchill” – pisze Jarosław Wolski na Facebooku. Publicysta dodaje, że gdyby nie trwająca wojna i związana z nią przerwa w wyborach – już by tak skończył. „Politycznie tonie, a tonący brzytwy się chwyta” – podkreśla autor.
Kiedy napluto Polakom w twarz, każą udawać, że pada deszcz. Również w Polsce gloryfikujący zbrodniarzy odpowiedzialnych za mordowanie polskich dzieci, kobiet i starców Wołodymyr Zełenski znajduje swoich obrońców. Dołącza do nich dawny poseł Unii Demokratycznej Piotr Fogler.
„Pierd***ić Polskę i Polaków’” – miał powiedzieć prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, kiedy zwracano mu uwagę, że nadanie imienia „Bohaterów UPA” jednostce wojskowej wywoła stanowczy sprzeciw w Polsce.